Recenzja książki: Guy Martin Motobiografia

Ufff…. od czego zacząć tę recenzje? Może od tego, że Guy Martin na normalnego nie wygląda przed kamerą w filmie ”Jazda na krawędzi” i innych programach w którym był prowadzącym. Tak samo nienormalna książka to jest. I to trzeba uznać za ogromny plus!

Nie jest to następna książka, o następnym dobrym (bądź nie spełnionym – o tym dalej) sportowcu. Oczywiście jak każda autobiografia – autor opisuje swoje życie, przypominając o swoich najciekawszych momentach życia. I w tym przypadku mamy naprawdę solidną porcje ciekawych zdarzeń. To także może doprowadzić (w moim przypadku tak było) do stracenia szacunku do danej osoby lub podziwu dla jej poczynań. Motobiografia jest niesamowicie ciekawym dziełem, przez nadzwyczajną szczerość autora. Guy Martin nie boi się poruszać tematów tabu: takich jak orgia, zdrada czy kłamanie w sądzie.

Po przeczytaniu tego dzieła ma się wrażenie, że Guy przed kamerami, udzielający wywiadów to ten prawdziwy człowiek, a nie przywdziana maska na rzecz kamery. Ramy czasowe biografii sięgają narodzin, a kończą się w 2013 roku. Opisują pracę dla telewizji, życie prywatne ale także to co najważniejsze dla czytelnika – świat wewnętrzny wyścigów ulicznych, takich jak Ulster GP czy Isle of Man TT.

Wcześniej napisałem o niespełnionym sportowcu. Do dziś nie wygrał ani jednego z najważniejszych wyścigów Isle of Man TT. W książce opisuje to jako nieistotne, ale nie piszesz o czymś nieistotnym w książce co zajmuje niemal jej połowę. Oczywiście to tylko moje zdanie, tak samo jak to, że Martin czerpie z życia garściami, nie szanując przy tym innych osób. I wszelkie błędy w jego karierze nie są jego błędami, tylko innych osób – to mocno umniejsza jego dokonania. Jednak z reguły oczekujemy od sportowców, by byli przykładami do naśladowania. Może to problem jego choroby, a może podejścia do życia.

Niemniej by wyrobić sobie własną opinie, szalenie polecam przeczytać tę książkę. Jak wspomniałem wcześniej – nie jest to zwykła autobiografia. Jest do bólu szczera i niczego nie ukrywa – a to niezaprzeczalny plus.

Jeśli interesują cię wyścigi uliczne to ta książka także pokaże ci coś czego nie ma na kamerach.  

Dodaj komentarz