O koszykówce – karierze i pieniądzach w niej wraz z Maxem Zamoyski-Grothe

Dzisiaj drugi odcinek z pierwszym gościem w TrybSportowy.com

Dyskutujemy w nim nt. koszykówki pod kątem kariery – czy jest sens zapisać dziecko,
czy samemu zacząć grać by po jakimś czasie mieć z tego jakieś wymierne korzyści.

Max jak sam mówi, grał ponad 10 lat w kosza, więc coś o tym sporcie wie.
Odkrywa także rąbek siebie – swoją miłość do butów koszykarskich za naprawdę duże sumy.

W odcinku Max odpowiada na tę pytania odnośnie koszykówki:

– Trenowałeś koszykówkę 10 lat, opowiedz o swoich osiągnięciach.
– Co ma koszykówka, czego nie mają inne sporty?
– Co jest ważne u koszykarza? Siła? Prędkość? Zwinność?
– W jakim wieku można zacząć grać w kosza?
– Czy można z tego żyć w Polsce?
– Czy istnieją grupy lub ligi koszykówki, mniej zaawansowanej – dla amatorów?
– Granie w kosza to nie wszystko, jaki inny trening musi wykonać koszykarz?
– Czy wzrost faktycznie ma znaczenie w tym sporcie?
– Podaj ciekawostkę o której ludzie z reguły nie wiedzą?
– Wysokie czy niskie buty są lepsze?

Podcast do czytania – transkrypcja odcinka

TrybSportowy: Opowiedz o swoich osiągnięciach, trenowałeś 10 lat, na pewno jakieś osiągnięcia już były.

Max Zamoyski-Grothe: W szkolnych mistrzostwach byłem 4-krotnym wicemistrzem Gdańska

TS: Na jakim poziomie szkoły?

Max: Od szkoły podstawowej do liceum, trochę nas – koszykarzy było w klasie i ciągnęliśmy to do końca razem.

TS: A więc zacznij od początku.

Max: Zacząłem grać w koszykówkę w podstawówce (5/6 klasa). Wcześniej grałem z tatą i pamiętam, że od małego próbował mi wbić kosza do głowy. Sam grał jako zawodnik uliczny. Mieszkał w Brzeźnie i miał ekipę, z którą grał. Trenował wyskok by pakować, bo zbyt wysoki nie jest i teraz ma tak łydki umięśnione, że podziwiam go.

TS: Czyli łydki u koszykarza grają dużą rolę?

Max: Jeżeli chcesz mieć dobry wyskok, a nie masz wzrostu, to musisz sobie jakoś poradzić z tym. Ale wracając do początków. To w podstawówce byłem zapisany na treningi i trenował nas Pan Włodek Augustynowicz, który był trenerem w pierwszej lidze lub ekstraklasie kobiet (nie pamiętam, która to była liga). Super nas prowadził, to on pokazał mi podstawy tego sportu. Lewa strona nigdy nie była moją silną stroną, próbowałem z tym wygrać ale nadal sprawia mi to problemy.

TS: Czyli w koszu ma znaczenie po której stronie grasz? Zawsze miałem wrażenie, że nie ma znaczenia z której strony rzucasz.

Max: Jeśli przeciwnik wie, że masz lepszą którąś ze stron, to będzie Cię spychał na drugą byś nie mógł nic zrobić. Z rzutami nie ma problemu, ale jeśli ktoś widzi po twoim koźle słabszą stronę, to może to chcieć wykorzystać. Można to też zamaskować grając tyłem lub pivotami(obrotami).

TS: Co ma koszykówka czego nie mają inne sporty?

Max: Ma taką specjalną energię. To jest kilka akcji, które zawodnicy mogą wykonać i dzięki nim są „on fire”. Mają 100% skuteczności w kilku akcjach pod rząd. Zwłaszcza wtedy jak dana drużyna przegrywa. Gdy jesteście na takiej fali, to potraficie wyjść z -20 do +2 punktów. Była historia, gdzie zawodnik w 13s zdobył 10 punktów. Kilka przechwytów, rzuty za 3. I gdy nawet teraz o tym wspominam to żałuje, że nie żyłem w tamtych czasach i nie mogłem na żywo tego obejrzeć.

TS: Co jest ważne u koszykarza? Siła, prędkość, zwinność, a może czytanie gry?

Max: W nowoczesnej koszykówce, od zawodnika wymaga się wszystkich tych cech. Zanika potrzeba jednej cechy. Musi być on wszechstronny. Gdy spojrzysz na ligi NBA, hiszpańską czy polską, to typowy center, który ma 213cm wzrostu, ma odchodzić od kosza, rzucać z dystansu i z półdystansu, ma w miarę dobrze kozłować żeby przeprowadzić piłkę. Zanika już ten podział pozycji.

TS: Właśnie, jak dzielimy w koszu pozycje?

Max: Masz podział na 5 pozycji w koszykówce. Rozgrywającego, niskiego skrzydłowego, wysokiego skrzydłowego, podkoszowego i centra.

TS: Mówisz, że zanika ten podział i wszyscy muszą umieć wszystko.

M: Tak, wszyscy muszą umieć wszystko, ale są wyjątki, które pokazują, że jest stara szkoła i np. rozgrywający musi umieć czytać grę, musi widzieć tam kogoś, gdzie ktoś będzie za parę sekund i tam podać. Wiedzieć jak myśli inny gracz, zgrać się z nim i wiedzieć gdzie za chwilę będzie. Tak jak rozgrywający w futbolu amerykańskim. Tam rozgrywający oczekuje od skrzydłowego, że będzie w danym miejscu w danym czasie i tam poda nawet na ślepo. Niezależnie czy jest atakowany czy nie.

TS: Czy wzrost jest ważny? Mówisz, że jest niski i wysoki skrzydłowy.

M: Tak, wzrost jest ważny, chociaż jest kilka wyjątków niewysokich koszykarzy, którzy nadrabiają walecznością. Niemniej mówimy tutaj o wzroście 190cm. Zawodnicy 180cm, 170cm już zanikają albo są ale mają duże problemy.

TS: Czyli 180cm – to niski koszykarz?

M: Za wysoki nie jest. Widać różnice pomiędzy innymi zawodnikami. W Polsce mamy kilku niskich zawodników ale muszą nadrabiać innymi zaletami np. szybkością lub dobrym kozłem. Chociaż jak mówi stare porzekadło: Jeśli wysoki zawodnik kryje niskiego, lub odwrotnie to zawsze kończy się to faulem. Wysocy koszykarze mają problem z koordynacją, a niscy są zwinniejsi.

TS: Mówisz, że zacząłeś grać od podstawówki i to jest pewnie wiek, w którym amatorsko można już zacząć. A od jakiego wieku może zacząć się gra profesjonalna, na kontrakcie za który można dostać wynagrodzenie?

M: Myślę, że wiek gimnazjalny to jest już ten czas, w którym można się pokazać. W Trójmieście mamy Asseco i Trefla, które prowadzą klasy od podstawówki, takie od A-Z koszykarskie. Trenerzy mogą już na treningu Cię dostrzec i nagle możesz zostać zaproszony na trening pierwszej ligi czy nawet ekstraklasy. W gimnazjum jesteś w stanie zabłysnąć ale w liceum już gdzieś cię tam zaczynają wypychać na parkiety pierwszo-ligowe czy ekstraklasy.

TS: Czy można z tego żyć w Polsce?

M: Moim zdaniem, można z tego żyć w Polsce. Można liczyć na około 10000-12000zł na miesiąc.

TS: Ile lat trwa kariera koszykarza od momentu zarobku?

M: Najpierw trzeba postawić wszystko na koszykówkę i być w otoczeniu tego świata, żyć tam, poznawać ludzi. Realny start na parkietach to wiek około 18 lat. 20 lat to sporo, ale możliwe jest grać do 38 roku życia, choć nie każdy to wytrzymuje. Są też inne lżejsze/słabsze ligi, innych krajów czy półamatorskie. I tam można kończyć karierę. W stanach zawodnicy na końcu kariery przechodzą do chińskich lig. Kończą karierę w NBA i przechodzą tam dla pieniędzy. Są w nich wielkie kapitały, choć poziomem gry nie grzeszą. Widać, że taki zawodnik już swoje lata świetności ma za sobą.

TS: Powiedziałeś o ligach półamatorskich. Załóżmy, że gram w kosza, myślę, że jestem całkiem dobry i chciałbym rozwijać się dalej w takich ligach. Jak do nich dotrzeć.

M: Nie wiem jak w innych województwach ale w trójmieście istnieje liga „3lk” (https://3lk.pl/) i liga środowiskowa (http://www.srodowiskowa.ligspace.pl/). W lidze środowiskowej sam grałem – jest to półamatorski poziom. Możesz tam spotkać zawodników czy trenerów z ekstraklasy. Jeżeli jesteś w stanie się super pokazać przed takimi osobami, to może zachwycą się tobą i coś może z tego być. Nie ma w tych ligach pieniędzy, jedynie jeśli myślisz o założeniu drużyny w takiej lidze to, spotkasz się z wejściową opłatą. Mecze z reguły odbywają się wieczorem na dobrych parkietach, więc można podnieść swój poziom w wolnym czasie.

Moim zdaniem, jeśli grasz gdzieś w lidze gimnazjalnej, i masz potencjał to warto się gdzieś załapać do takiej ligi półamatorskiej, bo różnica wiekowa jest często duża. Sam pamiętam jak ja mając 16 lat grałem przeciwko 40 latkom i masa stwarzała różnice, więc można nabrać doświadczenia jak radzić sobie z różnymi przeciwnikami. Myślę, że jest to ważne by ograć się trochę z trudniejszymi przeciwnikami, by móc wymiatać na swoim poziomie w chociażby tej lidze gimnazjalnej.

TS: Granie w kosza to nie wszystko. Jaki jeszcze inny trening musi wykonać zawodnik? Pływanie? Siłowania?

M: Wszelkie inne dyscypliny typu: rower, pływanie czy bieganie są super dla naszego rozwoju, bo one mają inny wpływ na ciało niż tylko gra w kosza. Na siłowni możesz zrobić także treningi typowo koszykarskie np. na wyskok. Podobno nawet joga ma unikalny wpływ na osobę i także pomaga przy koszykówce. A pływanie jest super sposobem na rozluźnienie mięśni.

TS: A czy grając w drużynie, masz wszystkie treningi potrzebne by zostać dobrym koszykarzem, czy potrzeba także indywidualnie rozwijać się poza treningami drużynowymi?

M: To zależy od drużyny, pamiętam w liceum, mieliśmy 7 treningów tygodniowo, mieliśmy treningi poranne i popołudniowe po zajęciach. Były wyczerpujące i w domu padało się na łózko. Chociaż nie były to treningi tylko na parkiecie ale także na siłowni. Nawet na parkiecie za pomocą kalisteniki jest się w stanie wzmocnić pewne partie mięśni.

Oczywiście były także treningi typowo koszykarskie, na kozłowanie, pracę słabszą ręką czy rzucanie. I taki trening rzutów za 3 punkty potrafi naprawdę wiele dać. Dzięki takim treningom doszedłem do 20 trafień na 40 rzutów za 3, podczas meczu, a 50% to już dobry wynik. Na to też miały wpływ moje indywidualne treningi rzutów za 3, w dość głupich pozycjach czasem.

TS: Właśnie – jak ważne są statystyki?

M: Jeśli patrzysz typowo na statystyki to dobry wynik rzutów w Europie trzyma się na około 70% trafień. W USA wygląda to trochę inaczej. Tam można zobaczyć sytuacje, gdzie obydwie drużyny nie trafiają przez kilka minut i nagle bum! 10 rzutów – 10 trafień. Chociaż patrząc na cały mecz w USA, zawodnik potrafi rzucić 40 razy, a trafić np. tylko 17, więc procent z tego nie jest tak dobry. Tam bardziej patrzą na to ile ktoś rzucił punktów, niż jaki miał procent trafień. A u nas ten procent często wygląda lepiej, tak samo jak i zdobycz punktowa. To też wynika z tego, że polska liga jest statyczna, a w NBA czy Eurolidze jest cały czas ruch. Tam pomimo, ustawiania się zawodnika do rzutu za 3, to ruch pod koszem cały czas jest, obrona zmienia się przy kryciu, tworzą zasłony i inne przeszkody. I cały czas jest ruch, a u nas tego tak nie widać. Statystyki wynikają właśnie z tej różnicy stylów gry.

TS: Jedziemy z końcowymi pytaniami: Podaj ciekawostkę o tym sporcie, której ludzie nie wiedzom.

M: Taką ciekawostką jest na pewno historia z numerem 23 Jordana. Jordan miał brata, który także grał w kosza i się nim fascynował. Grał z numerem 45. Jordan stwierdził, że weźmie połowę tego numeru, a że nie ma 22,5 to wybrał 23. Nawiązując do tego, w Chicago zagrał Jordan z numerem 45 by uczcić brata.

Drugą ciekawostką jest era sneakerheadów, którą także w pewien sposób zapoczątkował Jordan w 1985r wypuszczając pierwsze buty sygnowane logiem Jordan. Był pewnego rodzaju ikoną tak jak Jackson w muzyce.

I jeszcze inną ciekawostką, także z butami było to, że model butów retro 6 Jordana, były bazą dla butów Batmana w filmie „Powrót Batmana”

TS: Będąc przy butach, czy specjalne buty koszykarskie są ważne?

M: Są ważne, ale dobry zawodnik jest zagrać w dowolnych sportowych butach, bez tych specjalnych technologi, które dzisiaj są. Teraz też nie ma znaczenia czy grasz w wysokich butach czy niskich, bo technologia stabilizacji kostki jest w pięcie buta, a nie u góry. Więc większe znaczenia ma dobre związanie buta niż sam but w sobie. Nie ma sensu przepłacać, ważny jest tylko komfort.

TS: Gdzie można Cię znaleźć?

M: Facebook: https://www.facebook.com/max.zamoyski
Instagram: https://www.instagram.com/__mel0n__/

TS: To wszystko, dzięki Max za wywiad.

Dodaj komentarz